Przeglądając Facebooka, natrafiłem na następujący post, będący historyjką z filmem wygenerowanym w AI. W tym wypadku, z filmiku nie został nawet usunięty znak wodny, informujący o tym że film został wygenerowany w AI.

Choć część osób od razu zauważyło oczywistą manipulację, to parę osób w komentarzach dało się nabrać. I pytanie ile z 50 tysięcy osób które zobaczyło post, uwierzyło w jego wiarygodność, i klikneło w link.

Link w komentarzu prowadzi do strony w domenie .ru. Przy wejściu na stronę, wyskakuje typowe okienko z zgodami na „ciasteczka”/RODO. Większość ludzi domyślnie zgadza się na wszystko żeby szybciej zobaczyć stronę (choć trzeba pamiętać że nie trzeba się na nic zgadzać, żeby wejść na strony. Najczęściej chodzi o zgodę do prowadzenia statystyk wejść, czy zapisania części strony na urządzeniu użytkownika, dzięki czemu przy kolejnym wejściu strona się szybciej ładuje , domyślnie więc jest to kilka/kilkanaście osobnych zgód.
W tym wypadku, strona prosi o kilkaset (!) różnych zgód.


Są tu dwa główne problemy. Przede wszystkim, takie strony zaśmiecają media społecznościowe, i rozpowszechniają fejkowe informacje. Ale jest też większy problem: linkowana strona zbiera ogromne ilość danych od użytkowników, które mogą być wykorzystane w szkodliwy sposób. W tym wypadku, linkowana strona po prostu zbiera ogromne ilości danych, natomiast podobne posty mogą prowadzić do bardziej szkodliwych stron.

Czym jest Ai slop?
AI slop to termin opisujący niskiej jakości treści generowane przez sztuczną inteligencję, które zalewają internet. Nazwa pochodzi od angielskiego słowa „slop” oznaczającego pomyje czy tandetę, co doskonale oddaje charakter tego zjawiska.
Problem nabrał rozmachu wraz z upowszechnieniem się narzędzi takich jak ChatGPT, Midjourney czy innych generatorów tekstu i obrazów. Nagle każdy mógł w kilka sekund wyprodukować setki artykułów, postów na media społecznościowe czy ilustracji. Efekt? Internet zaczął tonąć w masie treści, które na pierwszy rzut oka wyglądają przyzwoicie, ale bliższa analiza ujawnia ich pustkę.
AI slop rozpoznać można po kilku charakterystycznych cechach. Teksty często brzmią sztucznie gładko, pełne są ogólników i powtórzeń, brakuje im oryginalnej perspektywy czy głębszej analizy. Szczególnie jest to widoczne gdy czyta się parę teksów tworzonych na ten sam temat.
Obrazy generowane przez AI mają typowe defekty, np. dziwnie wyglądające dłonie, niespójne tła, nadmiernie wygładzone tekstury. Choć w przypadku dłoni, AI robi coraz mniej błędów, a od około roku tworzenie obrazków gdzie ręce są poprawnie zrobione, nie jest żadnym problemem.
W mediach społecznościowych pojawiają się setki identycznych postów z motywacyjnymi cytatami na tle zachodu słońca, wygenerowane w kilka minut.

Najbardziej niepokojące jest to, że AI slop nie tylko zaśmieca przestrzeń cyfrową, wypiera prawdziwą, wartościową twórczość. Algorytmy wyszukiwarek mają problem z odróżnieniem jakościowych treści od masowo produkowanych powtórzeń. Prawdziwi twórcy, dziennikarze i artyści tracą widoczność, przebijając się przez ścianę tanich, zautomatyzowanych publikacji.
Nie każda treść powstała przy pomocy AI to AI slop. Są twórcy którzy robią kreatywne filmy z wykorzystaniem AI. Niektóre grafiki robione przy pomocy sztucznej inteligencji wymagają ogromnej wiedzy i wielu godzin pracy. Choć wygenerowanie konkretnego obrazka zajmuje chwilkę, to tu cała praca polega na wybieraniu najlepszych grafik z zbiorów kilkutysięcy obrazków, i umiejętnego miksowania promptów. Podobnie jest w przypadku tekstów. AI może pomóc w korekcie, czy napisać część fragmentów tekstu (np. zamiast wklejać gotowe definicje, można użyć do tego AI, i dopasować je do tekstu).
Zjawisko AI slop rodzi pytania o przyszłość internetu i twórczości w ogóle. Czy umiemy jeszcze docenić wartość ludzkiej pracy, autentycznego doświadczenia i unikalnej perspektywy? A może przyzwyczaimy się do świata, w którym większość tego, co widzimy, to jedynie powierzchowna imitacja prawdziwej treści?



